Adam Kopyciński "Francuskie marsze były za szybkie"

Praktycznie w ciągu dnia przygrywaliśmy więźniom cztery razy. Rano, kiedy wszystkie komanda zatrudnione poza obozem wychodziły do pracy. W południe, kiedy niektóre komanda wracały do obozu na obiad. Drugi raz w południe, kiedy te komanda wychodziły znowu do pracy oraz wieczorem, kiedy wszystkie komanda wracały po pracy. Granie miało na celu utrzymanie przez więźniów równego kroku. Niemcy robili nawet próby, przy jakim marszu będzie szybciej. Ćwiczyli ze stumetrową kolumną i sprawdzali na zegarkach. Cały czas kombinowali jak ten wymarsz skrócić choćby o 5 minut. Graliśmy marsze niemieckie, polskie, francuskie, ale francuskie były za szybkie i piątki gubiły równy krok. 

Powrót do góry