Jonathan Barkai "Tam dzieci giną w ogniu, w diabła tańcu"

Stoi na stacji lokomotywa. Rozbita, zniszczona i załamana. I pot z niej spływa, z tej nieszczęśliwej. Może spróbuje zniknąć do rana. Lecz ludzi gnają, w wagony wpychają, które gotowe już na nich czekają. A one nie chcą pędzić na złamanie karku, obciążać śmiercią pociągowych barków. Wagony nie chcą patrzeć na rzeź ludzi. A może wreszcie świat się obudzi i wyśle dzieci do sanatorium, zamiast je palić tam w krematorium. Ojcze w niebiosach zlituj się nad nami, tam teraz dzieci walczą z płomieniami. A ta nieszczęsna lokomotywa, umiera ze wstydu i pot z niej spływa. Uf jak gorąco, puf jak gorąco... Gdzie matka Boska z sercem kojącym? Zwróć się o Matko do swego syna, może ocali te dzieci czynem. Nam pozostaje krzyczeć: O Panie Boże! Daj zmartwychwstanie w tej ciemnej porze. Tam dzieci giną w ogniu, w diabła tańcu. Z rzadka strzeżone przez Boga różańcem. Uf jak gorąco. Puf jak gorąco. A pot spływa. Koła są w ruchu, sił już ubywa.

Powrót do góry