Marian Kołodziej "Myśmy nienawidzili tych grających kolegów"

Myśmy nienawidzili tych grających kolegów. Zimą, kiedy dostaliśmy już drewniaki, to do nich lepił się śnieg. Nie można było normalnie chodzić. Szło się jak na szczudłach. A tu człowiek musiał w rytmie marsza przechodzić przez bramę. Myśmy się przewracali. Trzeba było brać drewniaki w rękę i boso. A czasem było przecież do 20 stopni mrozu.

Powrót do góry